

| Objęcie przez Polskę prezydencji w UE |
Przygotowania do polskiej prezydencji w Unii Europejskiej są dokładnie takie jak działalność tego rządu, czyli oficjalnie wszystko pięknie, a tak naprawdę… leżymy i kwiczymy.O tym, że przygotowania są w lesie, po cichu mówią polscy dyplomaci, a nawet w rozmowach prywatnych politycy Platformy Obywatelskiej i reprezentanci koalicyjnego PSL. Sytuacja, w której poszczególni przedstawiciele rządu podczas oficjalnych spotkań, np. z Konwentem Seniorów, formułują priorytety polskiej prezydencji, przy czym część polityków PO wymienia ich pięć, inni – siedem, świadczy o kompletnym bałaganie i fasadowości przygotowań.Tak naprawdę polska prezydencja jest niestety, bardzo tego żałuję, jedynie zakładnikiem w propagandowym planie ekipy Tuska ułożonym pod kątem przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Dla premiera będą liczyć się światła kamer i błyski fleszy w momencie, gdy jest poklepywany po plecach przez kanclerz Merkel i innych przywódców europejskich, a nie to, żeby coś konkretnego dla Polski załatwić, a przynajmniej naprawić to, co rząd już zawalił. Można tu wymienić choćby fatalne skutki dla polskiego przemysłu wprowadzenia pakietu klimatycznego czy to, że biedna jak mysz kościelna polska nauka w zakresie 7. programu ramowego dopłaca do nauki brytyjskiej, niemieckiej czy francuskiej.Jednym słowem, faktycznym, a nie propagandowym hasłem prezydencji Polski w Unii Europejskiej ze strony rządu Tuska jest „pic na wodę fotomontaż”.
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C