

| Wspólny artykuł Ministrów Spraw Zagranicznych Czech, Niemiec, Polski i Szwecji w sprawie Białorusi |
Przegrany Łukaszenka
Po tym, co stało się od czasu wyborów prezydenckich na Białorusi w zeszłą niedzielę, pomiędzy Unią Europejską i prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką nie będzie normalnej współpracy. Przez minione miesiące rosła nadzieja, że słowa Łukaszenki można brać poważnie. Obiecał zaproszenie międzynarodowych obserwatorów na wybory i słowa dotrzymał. Obiecał umożliwienie działalności opozycji podczas kampanii wyborczej i widać było pewną poprawę. Odpowiedzią Unii Europejskiej było zawieszenie sankcji, hojna oferta warunkowego dialogu politycznego, współpracy gospodarczej i możliwości pomocy finansowej. Byłoby w interesie zarówno Europy, jak i narodu białoruskiego, gdyby można to było kontynuować. Ale wszystko się zmieniło. O ile samo głosowanie przebiegało poprawnie, o tyle liczenie głosów było już farsą. Według raportu niezależnych obserwatorów, liczenie głosów w prawie połowie badanych lokali wyborczych określone zostało jako „złe” lub „bardzo złe” i z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że w pozostałych było jeszcze gorzej. Stało się jasne, że nadeszły rozkazy, by głosów nie liczyć, tylko ogłosić z góry ustalony wynik. Nie ma możliwości poznania prawdziwego wyniku wyborów, jest jednak w pełni jasne, że podany wynik na pewno nie ma legitymacji demokratycznej. Łukaszenko najprawdopodobniej wiedział, że nie uzyska wymaganych 50 procent, niezbędnych do uniknięcia poniżenia, jakim byłaby dla niego druga tura, w której starłby się z jednym z kandydatów opozycji. Wszystkie niezależne sondaże w dniu wyborów dawały mu znacznie mniej niż połowę głosów. Jednak najgorsze miało jeszcze nadejść. Pobito, poturbowano i zatrzymano kandydatów opozycji, a setki ludzi zaangażowanych w pracę przy kampanii wyborczej zatrzymano i zamknięto w aresztach. W błyskawicznych procesach masowo wydawano wyroki skazujące – bez żadnego oparcia w faktach. Na Białorusi znów są więźniowie polityczni. Represje są podstawą polityki. Europa czegoś takiego nie widziała od lat. W porównaniu z tymi fałszerstwami wyborczymi i ostrymi represjami blednie nawet to, co Milošević próbował zrobić w Serbii w 2000 r. To co widzimy, przywołuje wspomnienia z wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w roku 1981. Gdzie jest koniec tego wszystkiego? Represje mogą trwać, jednak rany społeczeństwa nie będą się goić, a reżim nie będzie trwał wiecznie. Najprawdopodobniej przepadły perspektywy pomocy finansowej z Zachodu, by poprawić pogarszającą się sytuację gospodarczą. Inwestorzy nieufnie podchodzić będą do kraju, który tak wyraźnie gardzi prawem. Unia Europejska jest zbudowana na wartościach: prawach człowieka, demokracji i praworządności. Unia nie pozostanie obojętna na rażące pogwałcenia tych wartości w naszej części świata. Kontynuowanie pozytywnej współpracy z panem Łukaszenką jest dziś, jak się zdaje, stratą czasu i pieniędzy. Łukaszenka dokonał wyboru, stanął przeciwko wszystkiemu, co reprezentuje sobą Unia Europejska. Jednak wielu Białorusinów wie, że czas biegnie i po cichu przygotowuje się na lepszą przyszłość. Wiele rozmów z przedstawicielami różnych środowisk na Białorusi przekonało nas o tym, że kraj ten pragnie być częścią wolnej i dostatniej Europy. Musimy teraz pogłębić naszą współpracę z demokratami białoruskimi, a także z tymi w rządzie białoruskim, którzy nie godzą się z kursem, który ich kraj właśnie obrał. Nie wolno nam ich pozostawić samych sobie, nie wolno nam ich zdradzić, gdy ich kraj wkracza na ścieżkę być może nowej mrocznej erą. Najlepszą próbą dla naszych własnych wartości jest pomoc bezsilnym. Europa nie może milczeć.
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C