Subiektywno-obiektywnie: Grand Prix w Abu Zabi
sport24.pl / 03 listopada 2009

alt

Dobiegł końca pewien bardzo interesujący okres, który przyniósł nam dziewiczego mistrza zarówno kierowców, jak i konstruktorów.
W życiu jest tak, iż nic nie trwa wiecznie. Niestety nie jesteśmy w stanie pokonać czasu długim snem i obudzić się dokładnie w momencie, kiedy na ekrany naszych telewizorów znów powrócą te dobre chwile związane z każdym weekendem Grand Prix. W biogram każdego z nas wpisane są miesiące posuchy, których nie pokonamy bez odpowiedniej motywacji. Gorzej, jeśli samemu nie chce nam się jej szukać, a zapewniam, że światek F1 wcale nie zachodzi w zimowy sen i ciągle wrze. Po zakończeni sezonu, Formuła 1 przechodzi w odrębny stan, w który mimo wszystko także jako podstawowy grunt traktuje się walkę z przeciwnikiem. Są to jednak działania w pełni opierające się na lepszym wykorzystaniu technologiczny zabawek i opracowaniu konspektów bardziej wydajnych od swoich rywali. Każdy pomysł zrodzony w pojemnych głowach inżynierów musi znaleźć się na desce kreślarskiej. Trzeba zatem, odpowiednio zagospodarować czas, by wszystkie idee wyeksploatować do maksimum. Oczywiście, dla przeciętnego fana jest to okres raczej mniej błyskotliwy i kompletnie zblazowany, lecz każdy, kto siedzi w tym dość głęboko, zdaje sobie sprawę, że zespoły traktują ten okres, jako narodziny nowej formy. Stanowi ona okazję pozwalającą zatuszować, lub utrzymać obraz dyspozycji, jaką prezentowali w swoim ostatnim wystąpieniu. W takim razie zróbmy mały rekonesans ostatniego wyścigu, zanim nastanie ten niechlubny czas oczekiwania. 

Dzień trzeci


Jak na annałach historii zapisze się pierwszy wyścig w Abu Zabi? Nie można jednoznacznie tego określić, ponieważ opinie wśród obserwatorów są bardzo rozbieżne. Trzeba jednak mieć na uwadze fakt, iż owszem, utworzyło się pewne źródło nasiąknięte emocjami, które poniekąd czynnie starało się zaspokoić zgłodniałych kibiców, lecz nie dało podstaw by nazwać ten wyścig godnym statusu, jaki otrzymał. W następstwie tego jasnym stało się, iż nie możemy powiedzieć, że jest to nowoczesny tor z kategorii tych, które już w swoim debiucie przyjęły się wśród fanów F1 jako te jakościowe i posiadające choć krztę przebojowości. Ponownie Hermanowi Tilke nie udało przekroczyć się pewnego pułapu, powodującego, iż specyfikacja toru staje się dla nas intrygująca. Jeśli kolejne jego projekty będą oparte na takiej filozofii tworzenia, zostanie mistrzem w wznoszeniu obiektów, gdzie wyprzedzanie przychodzi z ogromną mitręgą. Miejmy nadzieję, że słynny projektant zakasy rękawy i weźmie przykład z ludzi, którzy stworzyli pierwociny jego pracy, czyli projektantów przedwojennych. Dodatkowo, odnoszę wrażenie, że może Tilke powinien zostać usunięty w cień, na rzecz jakiegoś młodego i pełnego w bajońskie koncepcje umysłu? Dajmy mu jeszcze jedną szansę, mianowicie Grand Prix Korei Południowej 2010.

„To miły koniec naszego ostatniego wspólnego zespołu.” – Heidfeld

Problematycznie jest powierzyć najlepszy bolid w stawce kierowcy, którego nazwisko w Formule 1 na dobre pojawiło się w istocie zaledwie dwa, trzy lata temu. Czy naprawdę taki kierowca jest w stanie ujarzmić najszybszą maszynę i zrobić z niej pożądany użytek? Red Bull wobec tego typu ambarasów nie miał żadnych wątpliwości i zdecydował się wprowadzić do siebie zawodnika o przeogromnych predyspozycjach, lecz bez większego doświadczenia. Sądzono, iż Mark Webber rozniesie go w drobny mak, pokazując różnicę, jaka teoretycznie ich dzieli. Stało się jednakże inaczej i to właśnie Webber uświadomił sobie pewną zależność dotyczącą młodego pokolenia. Chodzi o to, iż Australijczyk stracił w Formule 1 już wiele zdrowia i odcisnął na sobie piętno kierowcy weterana, Vettel znów dysponuje bardziej świeżym rozumem, pozwalającym mu na wielce skomplikowane analizowanie aktualnej sytuacji. Także, stanęli oni na przeciwległych barykadach, gdzie jeden reprezentuje grupę zasłużonych bojowników, a drugi młokosów, którzy raz po raz ucierają nosa tym pierwszym. Tak w Formule 1 było od zawsze i walka pomiędzy tymi pokoleniami trwa już od wielu dekad.

Czytaj więcej: sport24.pl

 
Joomla SEO powered by JoomSEF