
Emocje towarzyszące dzisiejszym zmaganiom są bezkresne, lecz w natłoku tak wielu myśli i spostrzeżeń, postaram się wyrazić to, co mąci mi głowę aż po tą chwilę.
„The Great Jenson!” – takie nagłówki z pewnością będą dominowały na czołówkach brytyjskich tabloidów. Wielka Brytania bezsprzecznie jest potęga w sportach motorowych i zawsze odgrywała w nich najważniejsze role. Dzisiejszego dnia oglądaliśmy dojrzały kwiat tego, jak Brawn GP kwitł i dążył do mistrzostw w obu klasyfikacjach. Przy tej sytuacji, tym bardziej nasila się niewiarygodność okoliczności, w jakich ten zespół powstał. Na trzy tygodnie przed rozpoczęciem mistrzostw, do mediów wypłynęła informacja, iż Honda zastąpiona zostanie zespołem o subtelnej nazwie „Brawn GP”. Jako, że zespół był potomkiem Hondy, na której projektach oparł się bolid BGP001, nikt nie spodziewał się po nich wyczynów na miarę mistrzostwa. Zapomniano jednak, iż każdym ruchem tego zespołu kierowała zimna głowa Rossa. Człowieka, która w przeszłości zdobył siedem tytułów mistrzowskich z wielkim Schu. Jego obecność w zespole z Brackley wzmogła wszystkie jednostki do działania i wytoczyła nowy tendencje w organizowaniu najmniejszych detali. Brawn bez nacisku ze strony japończyków, był szefem sam dla siebie, co dało mu większe pole manewru. W taki sposób powstał bolid, którego potencjał przerósł najśmielsze oczekiwania każdego członka zespołu, w taki sposób powstała „mistrzowska istota” debiutującego zespołu. Strach pomyśleć, w jakim kierunku posunie się to dalej, czy sezon 2010, również będzie pokłosiem geniuszu Brawna? W tej chwili rozkoszujmy się wspaniałą atmosferą, ledwo co zakończonego Grand Prix na – niezastąpionej – brazylijskiej ziemi!
Odnosząc się już powoli do tego emocjonującego wyścigu, który trzymał napięcie przez całe siedemdziesiąt jeden okrążeń, trzeba odnotować kilka znaczących nazwisk. Dzisiejszy wyścig był popisem w wykonaniu paru zawodników, co pokazuje końcowa tabela. Gdyby zestawić wyniki wczorajszych kwalifikacji z wynikami dzisiejszego wyścigu, to otrzymamy całkowicie antagonistyczny obraz, który na pierwszy rzut oka wydawać może się irracjonalny. Liczba roszad, które mieliśmy okazję oglądać przekracza jakiekolwiek wyobrażenia, tym bardziej, iż pogoda była sprzyjająca, co powinno bardziej unormować stawkę. Nic z tych rzeczy, Interlagos ponownie nie dał szans kierowcom na blichtr tego dzisiejszego popołudnia i wymusił na nich ciężką walkę ze swoją kondycją, jak i warunkami narzucanymi przez wyścig.
Czytaj więcej: sport24.pl
|