|
LM: Milan - OM 1:1
acmilan.com.pl /
25 listopada 2009
|
W spotkaniu 5. kolejki fazy grupowej tegorocznej Ligi Mistrzów piłkarze Milanu zremisowali San Siro z Olympique Marsylia 1:1. Prowadzenie rossonerim dał Marco Borriello. Goście odpowiedzieli trafieniem Lucho. Tym razem podopieczni trenera Leonardo zaprezentowali się w swoich tradycyjnych czerwono-czarnych trykotach. Funkcję kapitana zespołu pełnił Massimo Ambrosini. Mecz z wysokości trybun obejrzał m.in. Adriano Galliani.
Kibice zgromadzeni na San Siro od samego początku spotkania oglądali otwartę grą z obu stron. Pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. Ładnym technicznym zagraniem szarżującego Zambrottę obsłużył Pirlo. Ofensywnie usposobiony obrońca Milanu wdarł się w pole karne, ale piłka po jego uderzeniu z kliku metrów trafiła wprost w Mandandę. Rossoneri dopięli jednak swego w 10. minucie. Piękną indywidualną akcją w polu karnym popisał się Borriello, który wymanewrował Heinze i mierzonym strzałem po ziemi posłał futbolówkę obok bezradnego goalkeepera gości. Po utracie gola podopieczni trenera Deschampsa przejęli inicjatywę i zabrali się do odrabiania strat. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw lewą flanką pomknął Niang. Senegalczyk ograł przy linii autowej Oddo i zdecydował się na mocną wrzutkę w pole karne. Dośrodkowanie przeciął jeszcze rozpaczliwie interweniujący Dida, ale ostatecznie futbolówka trafiła pod nogi niepilnowanego Lucho, który bez większych problemów wykończył akcję Marsylczyków. W 28. minucie trener Leonardo zmuszony był dokonać pierwszej zmiany. Kontuzjowanego Oddo zastąpił Abate. Biało-niebiescy postanowili pójść za ciosem. Strzałem z dalszej odległości bramkarza Milanu starał się zaskoczyć Niang. Kilkadziesiąt sekund później obrońcom Olympique urwał się Borriello, ale strzelca pierwszej bramki dosłownie w ostatnie chwili ubiegł interweniujący rozpaczliwym wślizgiem Diawara. Z każdą upływającą minutą zaczęła się zaznaczać coraz większa przewaga gości, którym kilkakrotnie zabrakło tylko dokładnego ostatniego podania. Czerwono-czarni odgryźli się jeszcze nieudanym lobem Pato i kiepskim strzałem Thiago Silvy w ostatnich sekundach pierwszej połowy spotkania. Warto wspomnieć, że w międzyczasie zółtą kartką został ukarany Ambrosini. Do przerwy 1:1.
Drugę połowę meczu rossoneri rozpoczęli bez zmian. Spotkanie nieco się wyrównało. Piłkarze obu drużyn szukali swoich szans w strzałach z dalszej odległości [Pirlo, Pato - Cheyrou, Brandão]. W 59. minucie za rzekomą próbę wymuszenia rzutu karnego żółtą kartkę obejrzał Zambrotta [dyskusyjna sytuacja]. Za sprawą aktywnej postawy m.in. Ronaldinho podopieczni trenera Leonardo przejęli na kilka minut inicjatywę. W 61. minucie błyskotliwym podaniem do Borriello popisał się wspomniany Ronaldinho, ale napastnik Milanu nieczysto trafił w piłkę i cała akcja spaliła ostatecznie na panewce. Chwilę później goście wyprowadzili błyskawiczny kontratak, po którym Brandão nie trafił z kilku metrów praktycznie do pustej bramki [futbolówka otarła się o poprzeczkę]. W następnych minutach ponownie zaznaczyła się przewaga błękitno-białych. Po jednym z dośrodkowań Marsylczyków i rykoszecie od Zambrotty piłkę na rzut rożny zmuszony był sparować Dida. Rossoneri odpowiedzieli dwójkową akcją Ronaldinho - Borriello, ale środkowy snajper ponownie nie trafił czysto w piłkę [tym razem głową]. W 86. minucie po raz kolejny zagotowało się w polu karnym czerwono-czarnych. Piłka po strzale głową Diawary [po rzucie rożnym] odbiła się od słupka i wyszła w pole. Pomimo usilnych prób żadnej z drużyn nie udało się już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Po upływie doliczonego czasu gry [90+3] arbiter Weeb zakończył zawody. Milan - Marsylia 1:1. W równolegle rozgrywanym spotkaniu Real Madryt pokonał na własnym stadionie FC Zürich 1:0 i objął prowadzenie w grupie C.
Czytaj więcej: acmilan.com.pl
|