|

Hiszpańskie media po raz kolejny mają powody do zadowolenia z powodu świetnego występu drużyny narodowej na Euro 2008.
W czwartek zespół prowadzony przez tak krytykowanego do niedawna Luisa Aragonesa rozprawił się w meczu półfinałowym z Rosją 3:0 i znalazł się w finale. Dziennikarze okazują wdzięczność zespołowi i trenerowi, przyznając się jednocześnie do złej oceny warsztatu szkoleniowca przed mistrzostwami Starego Kontynentu.
"Marca" w artykule podsumowującym zwycięskie spotkanie ze "Sborną" docenia ważność wielkiego osiągnięcia, jakim jest dotarcie do finału turnieju: - Sen jest już rzeczywistością - przekonują z lekkim niedowierzaniem redaktorzy poczytnego dziennika. - Miesiąc temu prowadziliśmy jałowe dyskusje na temat błędów w obronie przed meczami z Peru i USA, braku szczęścia, absencji i innych kwestii. Taki dzień jak dziś, gdy hiszpański zespół zagrał tak koncertowo, że przepełnił cały kraj muzyką, sprawił, że poczuliśmy się, jakbyśmy lunatykowali. Luis z wszystkimi swoimi wadami i zaletami osiągnął coś, czego nie można podważyć - finał mistrzostw Europy po 24 latach - doceniają 69-letniego szkoleniowca dziennikarze "Marki".
"AS" zrezygnował z fachowej oceny meczu pod względem taktycznym, skupił się na pochwałach i zachwytach: - Perfekcyjna gra Hiszpanii doprowadziła ją do wielkiego finału - przyznają dziennikarze. - Rosja bezradna, wybuch euforii w całym kraju. Przy trzecim golu zobaczyliśmy piękny obrazek na trybunach przedstawiający uśmiechy na twarzach pary książęcej. Taka była cała Hiszpania. Dumna. Ten zespół tworzy historię i wszyscy jesteśmy tego świadkami - przekonują dziennikarze "AS".
zobacz więcej: www.sport24.pl
|